środa, 29 listopada 2017

Chlebak Dromader

Na zawsze minęły czasy kiedy na wyprawę spinningową szedłem z jedną czy dwiema przynętami. Ryby robią się coraz bardziej wybredne, łowiska nie kipią od ilości drapieżników więc trzeba szukać nowych rozwiązań i wzorów, od których ryby nie mają jeszcze pokaleczonych pysków. W dodatku producenci tworzą coraz to „lepsze” i ładniej imitujące naturalny pokarm przynęty. Skoro budżet na to pozwala to pudełka zapełniają się nowymi nabytkami.
Torba wygodna i dopasowana

Doszło do tego, że nie mieszczę już swoich przynęt w pasie spinningowym czy kamizelce. Potrzebowałem czegoś bardziej pojemnego. Wielu wędkarzy nad wodą korzysta z toreb na ramię zwanych chlebakami. Popytałem kilku spotkanych o to jak im się używa tych toreb. Większość opinii było pozytywnych, właściciele ogólnie byli zadowoleni. W połowie lata sam stałem się szczęśliwym posiadaczem chlebaka Dromader. Nie bez znaczenia była pora roku. Już w zeszłym sezonie na jesieni brakowało mi miejsca na niektóre przedmioty. W raz ze spadkiem temperatury na łowisku pzydatne były rękawiczki, czapka czy coś ciepłego do picia. W pasie spinningowym ciężko to upchać a w torbie spokojnie się mieści.

Pojemność chlebaka

Jak można przeczytać na stronie producenta torba zrobiona jest z bardzo mocnej i niegniotącej się tkaniny z włókna poliestrowego. Ma to zapewnić bezpieczeństwo temu co do niej włożymy. Materiał ma chronić przed urazami fizycznymi a dzięki mniejszej nasiąkliwości również przed wilgocią. Dodatkowo ścianki torby wypełnione są miękką gąbką co również zabezpiecza przed uszkodzeniami. Spinningując na rzekach często trzeba przedzierać się przez krzaki i zarośla. Po trzech miesiącach intensywnego używania na torbie nie ma uszkodzeń ani śladów, które mogłyby zostawić gałęzie czy kolczaste rośliny.



Torba zamykana jest na dwa solidne zatrzaski. Początkowo obawiałem się, że to nie będzie wystarczające zabezpieczenie i coś może z torby się wysunąć. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, zatrzaski w zupełności wystarczą. A mają dodatkową zaletę. Łatwo je zapiąć i odpiąć jedną ręką co nie zawsze się udaje przy suwaku. Dzięki temu jest szybki i swobodny dostęp do zawartości.
Wewnątrz są dwie komory. Jedna jest większa w niej trzymam pudełka z przynętami  i większych gabarytów akcesoria. W drugiej mniejszej przegrodzie trzymana drobne akcesoria jak, przypony, główki, szczypce, miarkę i wiele innych. Od wewnętrznej strony jest kieszeń zamykana na zamek. W tej kieszeni noszę dokumenty, telefon czy kluczyki do samochodu.


Torba ma solidny pasek, którego długość można regulować. Jest to bardzo przydatna możliwość zwłaszcza jeśli ktoś zamierza brodzić w wodzie. Wtedy trzeba go skrócić aby nie zanurzyć torby w wodzie. Na pasku jest gumowy naramiennik dzięki czemu nie wżyna się w ciało i nawet dociążona torba nie powoduje dyskomfortu.



Przy dobrze wyregulowanym pasku zawartość jest łatwo dostępna a torba w ogóle nie przeszkadza w łowieniu. Podczas chodzenia przynęty w pudełku nie grzechoczą co zdarzało się w pasie wędkarskim i miałem wtedy wrażenie, że ryby już dawno wiedziały o tym, że nadciągam.
Jestem bardzo zadowolony z tej torby i jedyne czego żałuję to to, że dopiero od kilku miesięcy ją mam.