wtorek, 29 sierpnia 2017

Pod prąd za boleniem



Wielu wędkarzy i poradników wędkarskich radzi aby na rzece łowić idąc z nurtem. Bardzo ułatwia to łowienie. Pływające przynęty możemy puszczać z nurtem rzeki na znaczne odległości. Ten zabieg pozwala nam sięgnąć ryby np małymi woblerkami zbyt lekkimi aby daleko nimi rzucić. Kolejnym atutem takiego łowienia jest praca przynęt. Po pierwsze w wartkim nurcie przynęty pracują nawet wtedy gdy nie zwijamy linki, po drugie prowadząc pod prąd praktycznie każda przynęta ma agresywną pracę.
Strike Pro i boleń

Stanąłem swego czasu nad płytkim przelewem. Biegnąca wzdłuż Wisły opaska w pewnym miejscu była przerwana a drapieżniki w tym miejscu raz po raz atakowały drobnicę. Rzucałem z nurtem, jak poradniki nakazywały, i ściągałem tak aby przynęta pracowała na całej szerokości przelewu. Po kilkudziesięciu rzutach zacząłem wątpić w sukces i zamierzałem udać się w inną miejscówkę. Woda na oknie za przelewem była płytka więc brodząc przedostałem się na drugi koniec przelewu. Kilka uderzeń drapieżników na drobnicę skusiło mnie aby rzucić na przelew jeszcze raz. Stałem już poniżej przelewu więc zmuszony byłem rzucać pod prąd. Już po kilku ruchach korbą nastąpiło pierwsze branie i po chwili lądowałem pierwszego niewielkiego bolenia. W drugim rzucie sytuacja się powtórzyła i kolejny identyczny bolek w moich rękach. Jeszcze kilka rzutów i trzecia rapa na haku. Sytuacja ta nakazała mi zweryfikować wszystkie dotychczasowe przekonania dotyczące łowienia w nurcie rzeki.

W górę opaski za boleniem
Bolenia łowię najczęściej na kamiennych opaskach chodząc w innym kierunku niż większość wędkarzy. Łowiąc w ten sposób musimy być przygotowani na kilka niedogodności, które w pełni zostaną wynagrodzone ilością brań.

Pierwszym problemem mogą okazać się celne rzuty.  Bolenie i klenie zazwyczaj czyhają na drobnicę nie dalej niż metr do półtora metra od opaski. Jedną z częściej powtarzanych teorii przy połowach boleni jest teoria dalekiego rzutu. Boleń płochliwa ryba musi być łowiony ze znacznej odległości. Są od tej reguły wyjątki ale jest to słuszna zasada. Schody zaczynają się gdy mamy rzucić daleko i na dodatek około metr od kamiennej opaski.

Co jeśli mamy problemy z celnymi rzutami? Jeśli rzucimy w kierunku środka rzeki to nic złego się nie dzieje. Gorzej w przypadku kiedy zawieje a przynęta raz po raz trafia w kamienie. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć co się dzieje z delikatnym woblerem rzucanym o kamienie. Przynęta zatem musi być mocna i odporna na uderzenia.

Ważna jest praca przynęty, która prowadzona z nurtem musi pracować. Na szczęście łowiąc bolenie możemy pozwolić sobie na dość szybkie zwijanie linki.

Bardzo istotne w takim łowieniu są buty. Może się to wydać śmieszne ale nie jest. Nie będzie śmiesznie kiedy ktoś powędruje dwa kilometry po kamieniach a buty nie wytrzymają ich ostrych krawędzi i częstego moczenia. Jednego razu odpruła mi się podeszwa, byłem dwa kilometry od najbliższej ścieżki do cywilizacji, zastała mnie noc a ja „na macanego” gołą stopą przeszedłem ten odcinek – nikomu nie polecam takich przygód. Dlatego na kamieniach mocne buty z grubą podeszwą to podstawa wyposażenia wędkarskiego.



Żeby jednak Was nie zniechęcać takie łowienie ma też plusy.
Każde nieuważne postawienie nogi może spowodować, że kamień czy gałąź lądują w wodzie. Wzburzają osad, który płynąc w dół rzeki ostrzega ryby wzbudzając w nich większą czujność.  Łowiąc pod prąd nie mamy z tym problemu, wszystko spływa w obłowione już fragmenty. Dodatkowo zaczepiona gałązka ciągnięta pod prąd od razu pali nam miejscówkę, gałąź płynąca z nurtem pod nasze nogi nie jest niczym nadzwyczajnym i nadal mamy szanse w takim miejscu na sukces.
Kolejnym plusem są widowiskowe ataki boleni. Blisko kamiennej opaski zazwyczaj jest płytko, boleń startujący z płycizny w kierunku naszej przynęty wystarczająco podnosi adrenalinę. Oprócz tego, że ataki są widowiskowe są bardzo częste a stanowiska żerujących boleni gęste. Zdarzało mi się, że wyciągałem  3 bolenie powyżej 50cm obławiając zaledwie 50m opaski.

Sprzęt jakim łowię:
Jak dotąd ulubionym kijem pod bolenia był Robinson Dynamic HS 270cm, 7-15g
Przeżył swoje i w tym roku udał się na generalny remont a zastąpił go Sashima Trout Spin 229cm 3-15g.
Do zestawu dopasowałem Robinson Dual MG 257
Przynętą, która od dwóch sezonów jest niezastąpiona w takim łowieniu jest Strike Pro Montero. Bardzo ładnie pracuje ciągnięty z prądem. Co bardzo istotne jest bardzo odporny na uderzenia. Na każdym wypadzie ląduje mnóstwo razy na kamieniach, które nie robią na nim wrażenia.
Jeśli ktoś nie próbował, gorąco polecam łowienie pod prąd.



1 komentarz: